Przechadzasz się między sklepowymi półkami i z każdej strony atakują Cię hasła: „naturalny”, „z czystych regionów”, „prosto ze wsi”, „eko”, „bio”. Brzmi świetnie, prawda? W głowie już widzisz sielski obrazek tradycyjnej farmy. Niestety, rzeczywistość bywa bardziej cyniczna…
Producenci doskonale wiedzą, że chcemy jeść zdrowiej i jesteśmy w stanie zapłacić za to więcej. Dlatego marketingowcy opanowali do perfekcji sztukę tzw. greenwashingu (czyli „eko-ściemy”).
Jak zatem nie dać się złapać w pułapkę zielonych opakowań i wybrać produkt, który naprawdę jest ekologiczny? Oto prosty przewodnik, który rozwieje Twoje wątpliwości raz na zawsze.
Na produktach spożywczych szukaj znaku „Euroliścia”
W Unii Europejskiej zasady są rygorystyczne. To nie słowa na opakowaniu świadczą o tym, czy produkt jest ekologiczny, ale jeden konkretny symbol.
Najważniejsza zasada: Prawdziwa żywność ekologiczna musi posiadać na opakowaniu certyfikat unijny – tzw. Euroliść (dwanaście gwiazdek ułożonych w kształt liścia na zielonym tle).
Jeśli na produkcie nie ma tego symbolu, to niezależnie od tego, jak bardzo „wiejsko” i „naturalnie” wygląda opakowanie – produkt nie jest ekologiczny w świetle prawa.
Co jeszcze musi znaleźć się obok Euroliścia?
Samo logo to nie wszystko. W tym samym polu widzenia muszą pojawić się dwie kluczowe informacje:
- Numer kodowy jednostki certyfikującej (w Polsce ma on format: PL-EKO-XX, gdzie XX to numer konkretnej instytucji, która skontrolowała gospodarstwo lub przetwórnię).
- Miejsce pochodzenia surowców (np. Rolnictwo UE, Rolnictwo spoza UE lub konkretny kraj, np. Rolnictwo Polska).
Podstawy prawne oraz szersze informacje związane z oznakowaniem żywności ekologicznej znajdziesz na stronach czasopisma i portalu Biokurier.pl, który od 2008 roku przybliża polskim konsumentom zagadnienia związane z żywnością BIO.
2. Słowa-klucze, które są chronione prawem
Czy wiesz, że niektóre słowa są w Unii Europejskiej prawnie zarezerwowane wyłącznie dla certyfikowanej żywności? Jeśli producent użyje ich bez licencji, grożą mu ogromne kary.
Oto trzy określenia, którym możesz zaufać (pod warunkiem, że towarzyszy im Euroliść):
- Eko (ekologiczny)
- Bio (biologiczny)
- Organic (organiczny)
Z punktu widzenia prawa i wymogów produkcyjnych, te trzy słowa znaczą dokładnie to samo. Różnica polega jedynie na preferencjach językowych w danych krajach (w Polsce dominuje „Eko” i „Bio”, w Wielkiej Brytanii czy USA – „Organic”).
3. Uwaga na „pułapki językowe” (Słownik Greenwashingu)
Tutaj zaczynają się triki marketingowe. Poniższe określenia nie podlegają żadnej kontroli prawnej. Może je napisać każdy producent na dowolnym, nawet najbardziej przetworzonym produkcie:
| Słowo na opakowaniu | Co najczęściej oznacza w praktyce? |
| „Naturalny” | Nic. Chemicznie rzecz biorąc, cukier i sól też są naturalne. |
| „Ze zdrowej wsi” / „Tradycyjny” | Sugestię, że produkt pochodzi z małego gospodarstwa, choć mógł powstać w wielkiej fabryce. |
| „Babuni” / „Swojski” | Czysty sentyment mający uśpić Twoją czujność. |
| „Zdrowa żywność” | Często nazwa działu w sklepie, ale nie termin prawny. |
Opakowanie jest szare, tekturowe, przewiązane sznurkiem i ma narysowaną krówkę na pastwisku? To ładny design, a nie dowód na ekologię!
Rozpoznajemy produkt BIO. 3 kroki
Zanim włożysz produkt do koszyka, zrób szybki test w 3 krokach:
- Czy widzę zielony liść z gwiazdek?
- Czy obok jest numer typu PL-EKO-…?
- Czy nazwa zawiera słowo Eko/Bio/Organic?
Jeśli 3 razy odpowiesz „tak” – masz w rękach autentyczną, skontrolowaną żywność ekologiczną, wolną od GMO, sztucznych nawozów i chemicznych oprysków. Udanych i świadomych zakupów!
Artykuł sponsorowany




